Tego dnia niebo stroiło fochy, nie mogąc się zdecydować który odcień żałoby przybrać. Oho, pomyślałam – znów nadarza się nieodpowiednia okazja na odwiedziny Wałbrzycha. Która to już z kolei? I jakże się potem dziwiłam, że Wałbrzych w chmurach to jest właśnie to.
Pomysł na zwiedzenie Wałbrzycha tropem głównych bohaterów powieści Joanny Bator zrodził się zaraz po lekturze książki „Ciemno, prawie noc”. Część miejsc opisanych w książkach jest fikcją, inne już dawno nie istnieją. Postanowiłam jednak luźno potraktować temat i na żywo zobaczyć wybrane rejony. A więc: Szczawienko, gdzie w jednej z zaniedbanych kamienic mieszkał Władek Chmura z matką Haliną; Dworzec Miasto – na którym przygodę z wielkim światem rozpoczęła Jadzia Maślak; Piaskową Górę z targowiskiem Manhattan, światowe Szczawno-Zdrój; palmiarnię (kto czytał powieści Bator, wie, że w tej podmiejskiej dżungli rozegrała się naprawdę gorąca scena); tajemniczy i jednocześnie mroczny Zamek Książ, a także wiele innych miejsc, które idealnie wpisałyby się w klimat powieści. I przyznam, że choć w rynku zastałam odnowioną bibliotekę (kłaniają się losy Alicji Tabor), to ze smutkiem odnotowałam brak sąsiadującej cukierni Madras z najlepszymi słodkimi rurkami w mieście.
Zapraszam Was do lektury! Wszystkie poniższe cytaty pochodzą z książek: Piaskowa Góra, Chmurdalia oraz Ciemno, prawie noc Joanny Bator.
„Wjechaliśmy do krainy, gdzie noce są czarniejsze, a zima przychodzi już w listopadzie i nadal trwa, gdy wszędzie indziej kwitną krokusy i forsycje”.
„Nocą Dominika stała w oknie pokoju, w którym spędziła dzieciństwo i patrzyła na wzgórza otaczające pierścieniem Wałbrzych; za nimi był świat. Gdzieś tam była może Chmurdalia”.
„Park, wielki i zaniedbany, zajmował niewysokie wzgórze wyrastające w środku Wałbrzycha. Jego ścieżki były dzikie, wysypane buczynowymi jeżykami, których ziarenka jadało się jesienią. Zamieszkiwała tam kolonia exhibicjonistów, rozmnażających się przez pączkowanie jak wilgotne szare grzyby”.
„Wałbrzych był niczym kłopotliwa stacja przesiadkowa, na której trzeba chwilę poczekać, pijąc niesmaczną herbatę w barze”.
„Patrzyłam na uśpione miasto, a każde miejsce, które pozostało niezmienione, budziło we mnie jednocześnie niechęć i satysfakcję, jaką daje rozpoznanie po latach pejzażu nieszczęśliwego dzieciństwa: kino Apollo z obdrapaną fasadą w jagodowym kolorze, cukiernia Oleńka, resztką sił trzymające się w pionie romskie kamienice przy ul. Pocztowej”.
„Wałbrzych to duże miasto, jeśli się patrzy na nie z miejsca Jadzi Maślak. Na przykład dworzec, na który przyjechała, nazywa się Dworzec Miasto, a są jeszcze Główny, Fabryczny i Szczawienko (…) Wstydziła się wejść do dworcowego baru, skąd pachniało jej kusząco kanapkami z pasztetową, bo nigdy nie była sama w takim miejscu. Po trzech godzinach dreptania po biało-czarnej szachownicy (…) wyszła na zewnątrz samopas i poczuła w mroźnym powietrzu węglowy pył”.
„Pod spodem Wałbrzycha jest węgiel, na wierzchu piasek i ludzie nawiani tu ze świata na miejsce wypędzonych (…) Dopiero zaczyna się dzielenie, kto ma złoto, kto nie, kto z Bogiem, a kto przeciw Bogu, który jeden jest i taki powinien pozostać. Przyjezdni rzucają bagaże i raz, dwa, trzy ubijają paliki w ziemię (…) Wałbrzyska ziemia odzyskana budzi nadzieje zwłaszcza w tych, którzy swojej nigdy nie mieli. Są znikąd, ale chcą wyjść na swoje, by być skądś. Najpierw zajmują stare domy po Niemcach, ale już wkrótce jest ich za mało – dwadzieścia lat po wojnie wokół starych dzielnic Wałbrzycha, niepozbawionych pewnej urody, a na pewno ordnungu, zaciśnie się betonowy pierścień nowych, budowanych w pośpiechu dla przyjezdnych. Na Piaskowej Górze zmieści się ich aż trzydzieści tysięcy, bo będą dobrze upchani w podzielonych na jednakowe przegródki pudłach domów.”
„Kiedy byłam dzieckiem Albert pracował jako ogrodnik w wałbrzyskiej palmiarni i odwiedzałam go w tropikalnym wnętrzu szklarni, a on pokazywał mi bananowce, euforbie, wybujałe aż po sam sufit araukarie, mięsożerne rosiczki i świecący mech”.
„Zimą w Wałbrzychu temperatura bliska tropikom panowała tylko na jednym krytym basenie albo w palmiarni i to tylko wtedy, gdy nie wysiadło ogrzewanie”.
„(…) gdyby na ten przykład wygrała w totolotka Ale by sobie pokupowały! Mogłyby wtedy w Szczawnie Zdroju się pobudować, gdzie wałbrzyskie burżuje sobie pałacyki postawiały”.
„Grażynka pod przymusem znalezienia stałej pracy trafiła do sanatorium w Szczawnie Zdroju, gdzie posada na zmywaku miała jej pomóc utrzymać przy sobie dzieci, na które opieka społeczna ostrzyła sobie zęby”.
„Dominika będzie szła jak z gazety kolorowej wycięta, jak córka jakichś pieczarkarzy, doktorów ze Szczawna Zdroju. Suknię będzie miała z salonu Sabrina w rynku albo nawet do Wrocławia się pojedzie. Żeby i gorset i tren”.
„(…) Widziałam stąd Zamek Książ. Trzy części budowane w różnych okresach płynnie przechodziły jedna w drugą i tworzyły całość majestatyczną i potężną, ale pozbawioną pruskiej ociężałości. Najpiękniejszy zamek świata, ojciec nigdy w to nie zwątpił, choć nie udało mu się poznać jego tajemnicy. Po ścianach wspinał się jesienny bluszcz i wydawało się, że budowlę trawi ogień, który podpełzł pod jej mury z ogarniętego pożarem lasu”.













